Menu

Oddychać? Łatwo powiedzieć.

*PO* przeszczpie płuc.

Retrospekcja

lifebreath

Na operację czekałem równo 5 miesięcy od momentu opublikowania pierwszego wpisu na blogu. Mój drugi wpis był inspirowany przemową Becka, co ma swoje znaczenie jeśli chodzi o datę 1 września.

Bo ja od kilku dni urodziny będę obchodził 2 razy w roku.  I sam nie wiem czy to czasem te drugie nie będą dla mnie ważniejsze. 

* * *

Operacja trwała 11 godzin. Na sale operacyjna wyjechałem nieco przed 3. Chwilę zajęły jeszcze przygotowania. Ostatnie co pamiętam to gdy lekarz anestezjolog mówił do mnie ze zaraz mi poda znieczulenie i może mi się zakręcić w głowie.

11 godzin. 

Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. 

Ja przecież do biura chodzę zazwyczaj na 8 godzin, a i tak w branży IT mówi się że aktywny czas pracy to 4-5 godzin dziennie. 

A tutaj mamy 11 godzinna operację. I jak rozumiem to podczas tych 11 godzin zawsze coś może pójść nie tak. 

Śmieszne, ale przed samym wjazdę na sale usłyszałem coś o dodatkowych testach przeciwciał. I prawie byłem już pewien że skończy się na 'nie tym razem, proszę pana, przykro nam'. 

11 godzin.

I pytanie  "czy ja na to zasługuje". A potem już nic. Ciemność.

Ciężko

lifebreath

Trochę inaczej sobie to wyobrażałem. Wszystko sprawia mi trudność. Nawet tak prozaiczna sprawa jak odkaszlenie, by oddychało się lepiej.

Jestem słaby. Wczoraj wstałem z łóżka na 2 godziny i to był już kres moich możliwości.

Na razie nie mogę zbyt dużo pić, co też mnie męczy. Opiekę mam super. Wszyscy są dla mnie bardzo wyrozumiali. Dziś prawdopodobnie zostanę przeniesiony na inny oddział, tam chyba zacznie się już rehabilitacja.

Siostra bywa u mnie codziennie. To dla mnie bardzo ważne.

Chyba trochę się niecierpliwię i chciałbym to wszystko jakoś... przyspieszyć, ale trzeba być  cierpliwym, przeczekać.

Pozdrawiam 

Początek nowego życia

lifebreath

Uciekł mi jeden dzień. Uciekł mi piątek. A to znaczy, że mój nieprzerwany ciąg nauki hiszpańskiego jest już przeszłością (60 dni!).

* * *

Ostatnie co pamiętam to  jazda korytarzem. Na salę operacyjną. Ze wzrokiem utkwionym w sufit. Z lampami przesuwącymi się nad moją głową.

Czułem się jabym podróżował w jakimś tunelu. 

Zanim usłyszałem "podam Panu znieczulenie i zakręci się Panu w głowie" zastanawiałem się czy ja *naprawdę* zasługuje na tę drugą szansę. 

I gdy leżałem na stole, gotowy,  poczułem że są takie sprawy, których doświadcza się tylko w pojedynkę. 

 * * *

Dziś wybudziłem się po raz pierwszy. 

Dziś jest pierwszy dzień mojego życia. 

Prawie już

lifebreath

Jesteśmy już prawie na miejscu. Google mówi że 9 minut brakuje do szpitala. 

Nie mogę się uspokoić. 

Bardzo się boję. 

Wszystkich powiadomilem. 

Boję się że coś pójdzie nie tak. 

 Nigdy się tak nie bałem. 

Żegnam. 

Jadę na przeszczep!

lifebreath

Właśnie dzonił telefon. TEN telefon.

Stres. Milion.

Jade.

Mam nadzieję, że do zobaczenia.

Drżą mi ręcę.

Dzięki za wszystko.

Więc albo będę NOWY ja, albo... żegnajcie :)

© Oddychać? Łatwo powiedzieć.
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci