Menu

Oddychać? Łatwo powiedzieć.

*Przed* przeszczepem płuc.

Letnie wspomnienia

lifebreath

(to repost mojego wpisu - przez przypadek usunąłem ten wpis... A chciałem tylko zamienić osadzone video na linki - osadzenie kilku klipów bardzo, bardzo spowalnia ładowanie strony bloga...)

Jestem jedną z tych osób, które czasami katują pewne utwory do przesady, aż domomentu gdy nie da się czegoś już dłużej słuchać. Potem taki utwór praktycznie już dla mnie nie istnieje (przez pewien czas) - mam taki przesyt, że nie mam ochoty słuchać go miesiącami. Ale gdy tylko najdzie mnie ochota, bądź też przypadkowo usłyszę gdzieś choćby krótki kawałek - od razu pojawiają się silne wspomnienia z czasu gdy był to mój powerplay.

Te utwory, które prezentuje poniżej (oprócz utwory Juno Reactor'a) to coś czego zwykle nie słucham - wolę cięższe, bardziej mroczne brzmienia. Ale jakoś tak dziwnie się składa, że latem często wpadnie mi w ucho jakiś "dyskotekowy" hit. W pewnym momencie zacząłem sobie te utwory zapisywać jako ulubione, tak by potem móc do nich od czasu do czasu wrócić.

Chyba pierwszym utworem, który kojarzę z latem, i który dobrze zapamiętałem jest ten (choć wolę chyba jego parodię):

LMFAO - I am sexy and I know it

Z zupełnie innym latem kojarzy mi się ten:

Duran Duran - Pressure Off

Przypomina mi się lato jakieś 2 lata temu. Dwa lata temu wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż dzisiaj. Nie miałem styczności ze służbą zdrowia prawie wcale. Nie spędziłem w szpitalu ani jednego dnia w ciągu roku. Nie szukałem nawet wtedy nowych możliwości zawodowych, bo byłem zadowolony z tego co działo się ówcześnie u mojego byłego pracodwacy. Sielanka normalnie :)

Jeszcze wcześniej, ale chyba tez w tym samym roku:

The Chemical Brothers - Go

A innego lata katowałem:

Daft Punk - Get Lucky

Choć szczerze mówiąc wolę wersję nieco inną, wykonaną przez jednego człowieka zaledwie:

George Barnett - Get Lucky

W zeszłym roku naszło mnie na słuchanie tego utworu:

Juno Reactor - Komit

Trochę szkoda, że teraz za każdym razem jak to słyszę, to przypominam sobie nie tylko spacery po jednym z największych parków w mieście w którym mieszkam (park jest naprawdę niesamowity), ale również wyjazd do Warszawy do szpitala, potem kolejne badania, coraz gorsze wyniki testów wysiłkowych, konieczność pójścia na operację, samą operację w październiku... W sumie większość rzeczy, które zadziały się w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy i doprowadziły mnie tu gdzie jestem dziś - do momentu, w którym muszę poddać się przeszczepowi płuc.

I gdy tylko zorientowałem się, że już zawsze gdy będę słuchał tego niesamowitego utworu to te wszystkie rzeczy będą znów ze mną - zacząłem żałować że słuchałem tego utworu w tamtym czasie tak często. Żałowałem, bo niejako "skaził się" on już tamtymi wszystkimi sytuacjami, już nigdy nie będzie to dla mnie czysta muzyka. Zawsze to wszystko będzie do mnie wracać.

Ale przecież to wszystko co się wydarzyło i tak będzie zawsze częścią mnie. Nie można się tego wypierać, to tak jakbym próbował wyprzeć się trochę samego siebie. Więc może to jednak dobrze, że za każdym razem jak słucham tego utworu, to przypomina mi się, jak doszło do tego, że muszę czekać na przeszczep?

A jak zapamiętać "dzisiaj"? Jak zapamiętać ten czas oczekiwania? Jak zapamiętać to, że w momencie gdy tego najbardziej potrzebowałem to większość ludzi totalnie się ode mnie odwróciła?

No cóż, ostatnio bardzo często słucham dwóch letnich przebojów:

Imany - Don't be so shy

I jeszcze tego:

Burak Yeter - Tuesday

I mam nadzieję, że dzięki temu zapamiętem również to, że uzmysłowiłem sobie, że czuję się wieźniem nie tylko w swoim własnym mieszkaniu, ale że tak naprawdę nie czuję się dobrze w kraju, w którym mieszkam.

Z jednej strony słuchanie tego wszystkiego teraz to była ciekawa podróż - w czasie i przestrzeni - wiele utworów kojarzy mi się z konkretnymi miejscami, a nawet sytuacjami. I boję się tylko, że być może to "lepsze jutro było wczoraj" i teraz zostanie mi już tylko to - wspominanie. Karmię się jeszcze nadzieją, że może będzie dobrze, że może wszystko się jednak uda, że może jednak wrócę do pełni sprawności. Jeślli moje życie w przyszłości naprawdę miałoby się głównie ograniczyć do wspominania, jeśli faktycznie okazałoby się, że patrzeć mógłbym raczej w przeszłość... nawet nie chcę o tym myśleć. Nie wiem czy na takie myśli mam wystarczająco dużo sił.

 

© Oddychać? Łatwo powiedzieć.
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci